W oświadczeniu wydanym wczoraj późnym wieczorem przez pracowników Microsoftu czytamy: "Restarty oraz problemy z uruchomieniem Windows XP były efektem zmian, które do jądra systemu wprowadził rootkit [to jedna z odmian złośliwego oprogramowania - red.] o nazwie Alureon. Przeprowadziliśmy też szereg testów jakościowych uaktualnienia MS10-015 - które jakoby miało powodować problemy - i nie znaleźliśmy w nim żadnych błędów" - napisał w
firmowym blogu Mike Reavey, szef Microsoft Security Response Center. Koncern zapewnia, że u użytkowników, których systemy nie były zainfekowane, aktualizacja przebiegała bez żadnych kłopotów.
Przypomnijmy: problemy z Windows XP zaczęły się zaraz po udostępnieniu przez Microsoft lutowego pakietu uaktualnień. Cześć użytkowników skarżyła się, że po niezbędnym do zainstalowania łatek restarcie ich system nie chciał się uruchomić - zamiast tego
wyświetlany był niebieski ekran z komunikatem o błędzie. Wiele osób od razu uznało, że winnym musi być Microsoft - bo faktycznie koncern miał w przeszłości kilka podobnych wpadek. Ale krótko później pojawiły się sugestie, że tym razem przyczyna jest inna -
głównym podejrzanym był właśnie rootkit. Ostatecznie teorię tę potwierdziły analizy przeprowadzone przez Microsoft.
Warto dodać, że Alureon to stosunkowo "świeży" szkodnik - w Sieci pojawił się zaledwie kilka miesięcy temu. Zadaniem aplikacji jest maskowanie w systemie procesów innych złośliwych programów (to typowa cecha rootkitu), modyfikowanie ustawień systemowych, wykradanie danych oraz pobieranie i instalowanie innych niebezpiecznych aplikacji. Microsoft przyznaje, że usunięcie go z systemu jest dość trudne - okazuje się bowiem, że nie wszystkie aplikacje antywirusowe są w stanie poprawnie go zidentyfikować i usunąć. Dlatego też koncern zaleca, by użytkownicy którzy nie mają pewności, czy udało im się wyrzucić szkodnika z systemu, przeprowadzili pełny back-up danych i zainstalowali Windows XP od nowa.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl